ST ANDREWS

.

DZIEŃ PIERWSZY (dni następne poniżej)

    Na zaproszenie sympatycznych mieszkańców Szkocji, z synem Maciejem mamy okazję poznać to niezwykłe miejsce. St Andrews znane jest głównie z najstarszego w Anglii Uniwersytetu.  Najstarsze są też tutejsze pola golfowe, a miejscowe kluby uznaje się za kolebkę tego sportu. Silny polski akcent, to wojenna obecność w mieście I Korpusu Polskiego, który miał za zadanie chronić przed ewentualną inwazją niemiecką, 200 kilometrowy odcinek wybrzeża.

Ratusz miejski (jedna z mozaik na fasadzie, ufundowana przez naszych żołnierzy)

Kościół po drugiej stronie ulicy, naprzeciw ratusza.

A to widok z okna naszego mieszkania (na ten sam kościół i ratusz).

Ale mamy tez inne widoki. Z drugiej strony. Bardziej pasujący do głównego celu naszej wizyty.

Takie porządne kominy to chyba tylko w Anglii można spotkać….

A główny cel naszego pobytu, to budowa pieca kaflowego. Dziś oprócz dojazdu z lotniska, rozładunek i organizacja prac

A wieczorem spacer nad morze…którego strzegą wielkie armaty.

.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

DZIEŃ DRUGI

Raczej monotematyczny. Kupa roboty! :) Dlatego tylko jedna fotka nie związana z placem budowy. Uliczka z naszym mieszkaniem (to ta biała mansarda na górze). Ciekawsze fotki o tematyce turystycznej, pojawią się dopiero pod koniec tygodnia.

Garść plotek i bierzemy się do pracy….Dwa miesiące temu w golfa grał tutaj Barack Obama, swoją obecną żonę poznał w St Andrews książę William (studiował na miejscowym uniwerku). Na ulicach mnóstwo studentów, którymi wieczorem wypełniają się niezliczone knajpki. Pola golfowe przyciągają zaś amatorów gry z całego świata, w tym z Polski….

No i tyle wielkiego świata…Podstawa pieca wklejona!

Pierwszy element kanałów dymowych, z klapą – kierownicą dymu.

Czas na drzemkę. Tym razem podczas wiercenia dziurek w przepustnicy powietrza (własnej konstrukcji – solidnej)

.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

DZIEŃ  TRZECI

     Zacznę od opowieści o pewnym dostojniku miejskim, który doczekał się pomnika z brązu. Pomnik stoi na placu kościelnym, kilka kroków od naszego mieszkania. Mijam go codziennie jadąc do pracy i podczas powrotu. Nie jest to bynajmniej żaden mąż stanu. To kot miejski. Prowadząc koczowniczy tryb życia (włóczył się głównie po knajpkach), zyskał sympatię mieszkańców St Andrews. Polubili go też studenci. Doczekał się wielu publikacji,  miał swoje konto na Fb (5000 fanów), był gościem w programie BBC. Po śmierci ufundowano mu pomnik. Na ten cel mieszkańcy miasteczka zebrali 5000 funtów. 5 kwietnia 2014 r nastąpiło bardzo uroczyste odsłonięcie….

Prawda, że sympatyczne kocisko?!

.

Lubił nie tylko knajpki. Zaglądał też do sklepów. Poniżej wypoczynek w jednej z księgarń St Andrews….

(drugie zdjęcie pochodzi se strony: INDEPENDET)

A piec rośnie!

Kilka patentów z naszej "stajni"….

Część akumulacyjna zakończona. Jutro kończymy piec, budujemy komin i …..PALIMY! :)

.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

DZIEŃ   CZWARTY

    Komin skończony

    Piec skończony,

 

Idziemy zwiedzać!     Kilka fotek z ST ANDREWS. Zaczynamy…..oczywiście od muzeum!

Na terenie wokól muzeum, popiersie Generała Sikorskiego

Najstarszy mostek kamienny, na najstarszym polu golfowy,. W tle budynki najstarszego klubu golfowego i muzeum golfa.

Odpływ….

Dziedziniec Uniwersytetu….Niżej Kościół uniwersytecki.

Akademik! :D

.

.



Dodaj komentarz