PIECOKOMINEK IV

.

    O piecokominkach, czyli nowoczesnych piecach akumulacyjnych, pisałem wielokrotnie. Najlepiej moim zdaniem zrobiłem to 8 lat temu.   W 2014 roku na blogu pojawiły się  kolejne części: 3 stycznia, 6 stycznia i 21 stycznia. 16 stycznia 2015 roku opisałem Piecokominek "Czworaczków" – bogatą fotograficznie opowieść z budowy ciekawej konstrukcji, z ciekawymi ludźmi. Jest też dziwoląg z  18 stycznia 2015 roku – PIES CZY KOT? Dziwoląg ten doskonale radzi sobie z ogrzewaniem budynku w górskim klimacie.  Warto luknąć na wpis Okładzina / obudowa piecokominka… z 16 marca 2019 roku. To podsumowanie technologi możliwych do wykonania "płaszczyka" czy "karoserii" piecokominka.  Kończąc ten zbiór, nie można pominąć wpisu z 9 grudnia 2016 roku DOM W SUDETACH. Jedyne źródło ciepła sprawdzone w boju tak jak wcześniejszy "dziwoląg".

Na zdjęciu piecokominek w Sudetach.

 

    Terminy piecokominek, nowoczesne zduństwo, kominek akumulacyjny, piec akumulacyjny z szybką, pojawiają się i przenikają nawzajem, używane zamiennie. Czym jest zduństwo nowoczesne? Co to jest piecokominek? Jaka datę przypisać tym terminom, albo technologiom. W wypadku tego ostatniego, można pokusić się o twierdzenie, że w chwili wynalezienia ceramiki przezroczystej, zwanej szyba kominkową (szkło Robax), pojawiła się możliwość budowania pieca z widokiem ognia. Tylko czy samo wstawienie szybki do babcinego pieca pozwala nazywać go nowoczesnym zduństwem?

Na zdjęciu piec budowany metodą tradycyjną, na glinie, bez przewietrzania – wyposażony w drzwi z szybą.

 

    Patrząc z drugiej strony – czy piec wykonany metodą dwu płaszczową – przewietrzany, to zduństwo nowoczesne? Mam na myśli urządzenie zduńskie, posiadające niezależny od obudowy moduł akumulacyjny. Przewietrzanie multiplikuje wydajność urządzenia, zamieniając część promieniowania podczerwonego na konwekcję. Ciepłe powietrza z owej konwekcji, dociera do odległych zakamarków budynku, tam gdzie promieniowanie nigdy by nie dotarło.  Odbywa się to kosztem czasu oddawania ciepła przez piec akumulacyjny, skracając go nawet o połowę. Czy ma to jednak znaczenie, skoro tendencja jest właśnie w kierunku odchodzenia od pieców 24 godzinnych, na rzecz 12 godzinnych. Te drugie pozwalają na ogrzewanie budynku jednym piecem, bardziej równomierną temperaturą, bez nadmiernego nagrzewania konstrukcji w początkowej fazie procesu palenia, i nie doprowadzając do silnego wychłodzenia pieca pod koniec cyklu. Ma to nie tylko wpływ na komfort użytkowników, ale również żywotność zduńskiej budowli. Można też wykonać kanały nawiewu ciepła do pomieszczeń, do których konwencja naturalna nie ma dostępu. Temperatura czynnika roboczego (powietrza) takiego "DGP", może być o połowę (zi)mniejsza, od porównywalnej instalacji z kominka. Powinno się to nazywać DCP.

    Rozpisałem się chyba nie o tym co mnie skłoniło do podjęcia tematu. Kiedy zaczęło się zduństwo nowoczesne? Oto jest pytanie…Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć kilka przykładów. W ratuszu  miasteczka Velten, pod Berlinem, stoją dwa zabytkowe piece. Zarówno Velten, jaki piece, to spora ciekawostka dla pasjonatów zduństwa i historii. Miasteczko na początku poprzedniego wieku posiadało 45 czynnych kaflarni! Piece zaś  służyły do ogrzewania holu ratusza. To oczywiście nic ciekawego, bo interesująca jest konstrukcja pieców. Oba posiadają wkłady. Wkłady obudowano kaflami, dołem wpuszczono powietrze, wyżej wylatuje gorące, przez kratki jak w budowanych obecnie kominkach z wkładem. Dwa piece zbudowane metodą tradycyjną, miałyby problem ogrzać przepastny hol. Tu widać jak radzono sobie z problemem już 150 lat temu. Czy zatem 150 lat to zręby zduństwa nowoczesnego?

Herb Velten. Miasto słynie również z Muzeum Pieców.

 

    Przykłady można mnożyć. Np kanały multiplikacyjne w piecach budowanych ponad 100 lat temu. Zduństwem nowoczesnym, trudno nie nazwać blaszanych kafli Karola Szrajbera. Inny przykład obrazuje poniższa fotorelacja. Element zakupiony od zduna z Wielkopolski, czyli zdemontowany zapewne gdzieś na terenie jego działalności. Jest to multiplikator montowany bezpośrednio w palenisku, lub nad nim. Jego wydajność musiała być olbrzymia, jeśli podany był bezpośredniemu kontaktowi z ogniem w palenisku. Obawiam się o zdrowie ówczesnych inwestorów, którym przyszło oddychać powietrzem rozgrzewanym do temperatury rzędu 200 stopni Celsjusza. Takie temperatury mogły pojawić się wylotach…Niemniej multiplikator o wdzięcznej nazwie Vulkan, istniał naprawdę, a prezentuję go poniżej na fotkach:

 

    Na koniec ciśnie mi się powiedzenie "wszystko już było". Kręcimy się w kółko, a do naszego życia bezpardonowo wkradły się socjotechnika i  marketing. Na rynku produktów zduńskich pojawiając się coraz "nowsze" wynalazki. Nierzadko jednak po czasie wychodzi z kąta prawdziwy wynalazca, czy autor pomysłu. Patrząc inaczej,  trudno w dzisiejszych czasach nie mówić o otaczającej nas nowoczesności. Dotyczy ona narzędzi, materiałów, nowatorskich pomysłów, logistyki. Ale koło już było….

4 x 4

 

 

Mam takie marzenie, by zawieźć gotowy piec do klienta, postawić na przygotowanym fundamencie, podłączyć do komina i odpalić. Piec skleić w warsztacie, w komfortowych warunkach. Precyzyjnie dopasowując elementy i dając sobie czas na przemyślenia.

 

Czy uda się  spełnić marzenie? Nie wiem czy jest sens robić to na 100%. Częściowe próby realizacji takiego założenia robię z powodzeniem od dłuższego czasu. Wstępnie sklejone elementy szamotowe lub kaflowe, skracają znacznie czas przebywania pod dachem klienta. Choćby był on najbardziej gościnny, ciągnie człeka do domu…

Dziś opiszę taki przypadek.

Piecokominek + piec chlebowy, wstępnie zostały przygotowane w warsztacie i w stanie widocznym na zdjęciach, przetransportowane na budowę. Zamiast 2-3 dni pracy na obcym terenie, ustawiliśmy to w 2 godziny.

W stropie został przygotowany odpowiedni otwór, zgodnie z moimi sugestiami jakie wcześniej otrzymał wykonawca stanu surowego budynku. Piec będzie stał na środku budynku. To optymalne ustawienie urządzenia, które ma ogrzewać dom głównie promieniowaniem podczerwonym.

Oprócz nas, czyli łosi do roboty, były też odwiedziny prawdziwego przedstawiciela gatunku….

Kabelek widoczny na zdjęciu, to zabezpieczony w rurce i zaizolowany we wnętrzu obudowy, przewód do obsługi przepustnicy powietrza do spalania. Piec po nałożeniu opału i rozpaleniu ognia, obsługiwać i kontrolować będzie elektronika. Kabelek można swobodnie przeciągać w rurce. Pozwoli to na ewentualną łatwa wymianę uszkodzonej przepustnicy. Użyłem sterownika RT o8 SAC, firmy TATAREK.

Uziemienie części metalowych konstrukcji, w tym komina stalowego. Kolejne zdjęcie to termopara przygotowana do zainstalowania w palenisku.

 

Czas na komin. Żeby uniknąć przykrych niespodzianek, wybraliśmy system Poujoulat. Jeden z systemów łatwych w montażu i bardzo dobrych jakościowo. "Łatwych" oczywiście dla kogoś kto wie jak to zrobić….

 

Prace montażowe komina na dachu.

Komin przygotowany do dalszej obróbki przez profesjonalną ekipę dekarzy. Wracamy do budowy pieca.

Siatka zatopiona w kleju. Piec gotowy do pracy. Po wyschnięciu można przystąpić do robót  wykończeniowych. Zwykle to nakładanie tynku glinianego lub mineralnego. Potem oczywiście malowanie.

 

 

 

Urządzenie do zadań specjalnych, składające się z czterech elementów: piecokominka, pieca chlebowego, wymiennika stalowego i systemu ewakuacji dymu z budynku, czyli komina. Wkleiłem sporo zdjęć i opisałem w miarę precyzyjnie  budowlę, gdyż naszpikowana jest elementami które wprowadzam od dłuższego czasu, ale nie było okazji o tym wyczerpująco opowiedzieć. Kominek, piec, piec chlebowy to elementy podstawowe, reszta pojawiła się przy okazji – choćby wymiennik stalowy do szybkiego nagrzewania wyziębionego budynku. Duży dom wymagał odpowiedniego kalibru, stąd duże i głębokie palenisko pieca, pozwalające jednorazowo spalić 15 kg drewna. Produkując więc ok 50 kWh ciepła, pozwala spokojnie jednym wsadem dziennie ogrzać budynek ok 180 m2 ( o zapotrzebowaniu rocznym ok 10.000 kWh). To oczywiście uśrednione szacunki. Zakładając nagrzewanie pieca co 12 godzin, uzyskamy spory bufor bezpieczeństwa, spalając jednorazowo np 8-12 kg drewna.

Mówiąc ludzkim głosem, dom o wspomnianym zapotrzebowaniu cieplnym, nie powinien pochłonąć więcej niż 5 mp (nieco ponad 3 m3) suchej dębiny lub buczyny, by zapewnić komfort cieplny mieszkańców.

PACZKOMAT

  .

  

   Ktoś żartobliwie nazwał powstający piecokominek – "paczkomat"…No i tak już chyba zostanie. Fotorelacją z budowy tego pieca, ciekawego wizualnie i technicznie, przerywam kolejne długie milczenie. Mam nadzieję, że wpisem ucieszę  moich czytelników. Blog co prawda nie ma charakteru dziennika, zawiera sporo technicznych informacji, które nie tracą  aktualności nawet po wielu latach. Mam jednak świadomość, że powinienem pisać częściej.

   Białe kafle to bardzo często, chyba najczęściej wybierany kolor szkliwa. Tak więc i tym razem ten kolor wygrał, w wersji matowej. Projekt zakładał użycie formatów o podstawowym wymiarze 42 x 22 cm.

  

    Drzwiczki paleniska , niezmiennie planowaliśmy i rysowaliśmy z prawej strony. Ostatecznie znalazły się z lewej. Powodów takiej decyzji było kilka, ale najbardziej nam się spodobał ten który uwzględnia widok ognia na przestrzał. Dom jest spory i po wejściu do niego trafiamy na taki oto obrazek:

   Decyzja chyba warta grzechu. Zziębniętym przybyszom ogień jawi się jako jeden z pierwszych widoków domostwa. Powód na tyle ważny i ciekawy, że pominę pozostałe….

   Niewielkie gabaryty pieca, nie oznaczają jego słabych możliwości grzewczych. By osiągnąć zamierzony cel – sporą masę akumulacyjną całości – trzeba było wcisnąć w "karoserię" z kafli, sporych rozmiarów "silnik". Pod przykryciem pieca zostało miejsce na niezbędną 1 cm szczelinę. 

   Montując kafle i elementy korpusu pieca, uzbrajaliśmy go w niezbędne elementy techniczne. Pojawiła się między innymi dylatacja z włókna szklanego i nowy szyberek żeliwny (klapa rozpałowa)  własnej konstrukcji. W dolnej części pieca niezbędna wyczystka.

   Kafli przybywa… 🙂 Elementy były wcześniej przygotowane w warsztacie. Sklejone w większe moduły, pozwalają na szybszy montaż u klienta.

No i gotowe! Piecyk powstały w technologii nowoczesnego zduństwa, zalicza się do tak zwanej klasy "KOMBI". Kafle z dziurkami spełniają rolę otworów wentylacyjnych, które w innych piecach mogą być nazwane multiplikatorami. Taki system pozwala na zwiększenie powierzchni grzewczej urządzenia. Piec oddaje ciepło nie tylko promieniując podczerwienią, ale wysyła ciepło w odleglejsze miejsca (nie widoczne dla podczerwieni). Z powodzeniem stosuje się do takich konstrukcji kanały transportujące grawitacyjnie powietrze do innych pomieszczeń. Założenia są takie, by piec ogrzał ok 100 m2 powierzchni. Jeśli budynek zbudowano w obowiązujących standardach konstrukcyjnych, zużycie opału będzie się wahać od 6 – 9 kg drewna na jeden załadunek. Paląc w cyklu 12 godzinnym. Cykl 24 godzinny będzie wymagał spalenia większej dawki jednorazowo. Np. dwa dołożenia po 6 kg.  Sterowanie procesem palenia może odbywać się sposobem manualnym, lub przy zastosowaniu sterowania automatycznego. Wówczas nasza aktywność ogranicza się do nałożenia porcji suchego drewna, podpalenia i naciśnięcia enter na sterowniku. Użycie sterownika pozwala na zachowanie szyby w czystości przez cały sezon grzewczy. W zasadzie manualna obsługa też, ale pod warunkiem nie popełniania błędów w obsłudze.

   Istotna informacja na koniec. Wybieranie popiołu w piecu opalanym dobrym gatunkowo drewnem, odbywa się raz na 2-3 tygodnie. Nawet jak zostają frakcje węgla drzewnego, dokładamy na nie kolejną porcję drewna i podpalamy od góry. Jest to możliwe dzięki bez rusztowej konstrukcji paleniska.

Nad Niemnem…Opowieść z piecem w tle.

     50 lat z okładem minęło, kiedy odwiedziłem po raz ostatni nadniemeńskie łąki. Jeździłem tam kilkukrotnie na wakacje, a pasanie krów nad rzeką całymi dniami, pozwalało dwunastolatkowi cieszyć się niczym nieskrępowaną wolnością…Kąpiele w Niemnie, zbieranie grzybów, jedzenie przygotowywane na ognisku, zawsze wesołe towarzystwo rówieśników…Nad wszystkim czuwał duch Mickiewicza z pobliskiego Nowogródka, a całości dopełniała obowiązkowa wycieczka do Wilna i pokłon Panience w Ostrej Bramie. Eh…wspomnienia. Przez pięćdziesiąt lat człowiek niejedno widzi, i w niejedno miejsce zawita. Szczególnie podszyty wiatrem tak jak ja. Ostatnie, tegoroczne odwiedziny na terenach obecnej Białorusi potwierdziły, że nadal zdecydowanie zaliczam to miejsce do najmilszych na świecie.

   Z Krzywicz  pochodzi ród mojego ojca. Wieś rodzinna liczyła pół wieku temu około 1000 mieszkańców. Dziś pozostało ich niespełna pięćdziesięciu. Zadziwia jednak brak śladów porzucenia czy degradacji tradycyjnej drewnianej zabudowy. Ilość budynków murowanych można policzyć na palcach jednej ręki…i to bardzo nieuważnego podczas prac pilarką stolarza. Co się stało z resztą mieszkańców? Bardzo proste i mało efektowne jest wytłumaczenie zjawiska. Młodzież uciekła, starzy poumierali. Łąki nad Niemnem zarastają, tworząc jeszcze piękniejsze krajobrazy, pobliska huta szkła w Bierezowce wyciągnęła tych którzy nie paśli krów i nie sadzili kartoszki. W pobliżu są Iwie i Lida, więc kto chciał, ten miał gdzie uciekać. Emigracja zaczęła się jeszcze za czasów sowieckich, więc Kijów czy Moskwa, też były w zasięgu.

Na początku lat pięćdziesiątych, wieś prawie doszczętnie spłonęła. Silny wiatr szybko przerzucał ogień z jednej strzechy na drugą.  Bardzo szybko  odbudowano domostwa, tym razem kryjąc dachy bezpieczniejszym eternitem. Podobno większość ozdobnych ram wokół okien w nowych domach, wykonał brat ojca Włodzimierz – cieśla, kołodziej i stolarz.

Czas na piec. W domu rodzinnym był typowy ruski, z zapieckiem na którym mogły wygodnie spać dwie osoby. Ważył kilka ton. Podstawową funkcją takiego pieca było gotowanie potraw w specjalnych żeliwnych garnkach, których przykrywki służyć mogły jako patelnie. Funkcja grzewcza jest dla wszystkich jasna, ale używanie pieca jako elementu wentylacji budynku i oświetlenia w wczesne zimowe wieczory, już pewno nie dla wszystkich była znana.

Dziadek Jakub zduństwo zaszczepił trzem  synom: Anatolowi, Żeni, Piotrowi. Czwarty, Aleksander, złapał bakcyla mimochodem i mimo wyższego wykształcenia, lubił czasem w glinie babrać…Trudno powiedzieć kto który piec na wsi wykonał. Można założyć, że to jednak któryś z wujków budował piec właśnie rozbierany, czy też ten "przepięknie" przyozdobiony płytkami w domu kuzyna pszczelarza.

Piece pokojowe też budowali. Głównie takie jak ten od lat nie używany, w drugiej izbie domu, tam gdzie "władza" pieca kuchennego nie miała zasięgu….. Białe kafle kwadratele były chyba jedyną wówczas dostępną opcją dla niezbyt zamożnego społeczeństwa znad Niemna.

\

Jak to się stało, że prawie wymarła wieś nie zapadła się pod ziemię? Nieliczne tylko domy pozbawione są opieki, a reszta wyraźnie zadbana, z  wykoszoną trawą,  podlanymi ogródkami. Prawdopodobnie zdecydowało to co było przyczyną jej opuszczania. Daleko od drogi, żadnych warsztatów z towarzyszącym im hałasem, cisza i lasy wokół, dostępność Dziadka Niemna, no i w końcu relatywnie niewielkie ceny za takie letniskowe siedlisko. Większość  domów mimo wyprowadzki do miasta, utrzymują ludzie którzy w nich dorastali. Choćby kuzyn pszczelarz, o którym już wspominałem, a który jest lekarzem w "wielkim mieście".

Urokliwość wsi jest niekwestionowana. Dokładając  sentymentalne ciągoty, więzy krwi i znużenie zgiełkiem nowoczesności, przychodzi chęć uciec w takie miejsce na zawsze!

Czas płynie wolniej, życie staje się proste, problemy maleją ….Kuchnia letnia bez pięciu ton cegieł, prawie 100 letnia nauczycielka (pamiętająca ojca), łazienka letnia bez zasłonek, płot który można spalić jak się znudzi, zamek do drzwi który ich nie zamyka….Swoja woda, róże pod oknem….

 

 

Rodzinne spotkanie musiało się odbyć w takim magicznym miejscu. Mimo ciasnoty, i pozornej niewygody. Pozornej, bo zapomnieliśmy już jak to kiedyś było, i narzekamy na to co mamy. 50 lat to pół wieku! Więc na koniec trochę bardzo prywatnych akcentów 🙂

Są plany, jest taka wola….spotkać się znów, niekoniecznie za 50 Lat.

ZIELONA ENERGIA

.

    W dniach 7-9 maja, będę na targach. W hali nr 5 organizujemy stanowisko konsultacyjne. Akcje organizuję wraz z CECHEM ZDUNÓW POLSKICH, REDAKCJĄ ŚWIAT KOMINKÓW, MUZEUM PIECÓW, OSKP. Na zakończenie (9.05) planuję wspólne działania z organizatorami FORUM ANTYSMOGOWEGO. Bedą oczywiście pokazy czystego palenia. Akcję wesprze CZYSTE OGRZEWANIE.

 

Szukajcie mnie na stoisku nr 24, obok sali konferencyjnej….Plan sytuacyjny na ostatniej fotce.

 

Okładzina / obudowa piecokominka…

.

    To raczej pominięty wcześniej temat. Pewnie nie raz wspominałem przy różnych okazjach, czym obudować lub przyozdobić kominek, piec albo piecokominek. Nie podjąłem jednak tego problemu w sposób wyczerpujący. Pytań na forach i fejsbukowych kółkach różańcowych przybywa, więc postanowiłem napisać. Będzie gdzie odsyłać…

    Zacznę od piecokominka. "Bliższa koszula ciału", mówi przysłowie – a to najczęstsza forma wykonywanych przeze mnie urządzeń ogniowych. Głównie z powodu długiego czasu trzymania zakumulowanego ciepła. Na zdjęciu poniżej prezentuję okładzinę z płyt (płytek) szamotowych. To w zasadzie nie okładzina, ale odrębna ścianka, w pewnej odległości od głównej bryły / masy akumulacyjnej budowanego piecokominka.  Taka jest zasada. Płyty zewnętrzne, zwykle 2-4 cm grubości, nie mogą dotykać wewnętrznych elementów konstrukcji zduńskiej.

    Elewacje piecokominków ze ścianką zewnętrzną wykonaną z szamotu, wykańcza się gliną, nowoczesnymi materiałami zduńskimi lub używanymi w budownictwie konwencjonalnym. Glina to najlepszy materiał zduński, ale nie jest łatwa w obróbce. Wymaga wiedzy i olbrzymiego doświadczenia, by jej zastosowanie było trwałe i przyniosło pożądany efekt. Ten materiał zwykle zostawiam dla technik tradycyjnych. Materiały rozprowadzane przez dystrybutorów akcesoriów zduńskich, wydają się być najlepszym rozwiązaniem dla zduństwa nowoczesnego.  Kto nie gustuje w rozwiązaniach doskonałych, ale drogich, może użyć tynków i materiałów stosowanych do wykańczania elewacji budynków po wykonaniu "ocieplenia". Powinny to być tynki i kleje mineralne (nie plastikowe), farby wodne do wnętrz. Siatki we wszystkich wypadkach używamy tej samej, wykonanej  z włókna szklanego.

    Dlaczego

    Rozwiązaniem podobnym, ale zdecydowanie droższym, jest wykonanie ścian zewnętrznych piecokominka z kafli, płytek kaflowych czy kafli wielkogabarytowych. Z kafli tworzymy gotowe, nie wymagające dodatkowych zabiegów obudowy. Materiał ten jest stworzony do współpracy z urządzeniem ogniowym, promieniowaniem podczerwonym i naturą człowieka. Spory zakres kolorystyczny, trwałość, przeróżne kształty i formy, łatwość w utrzymaniu czystości, przyjemność w dotyku to główne zalety kafli.

 

    Techniki można łączyć, tak jak w przypadku obudowy piecokominka wykonanego z szamotu i kafli wielkogabarytowych. Elementy kafli można dodawać jak nam fantazja podpowiada, ale najlepiej wykonać z nich fragmenty obudowy podatne na brudzenie, lub wymagające większej trwałości mechanicznej od tynków. Poniżej są to ławka i obramowanie drzwi.

    Wszystkie piecokominki sklejam ( wykonuję panele ) w warsztacie. Pozwala to  przygotować wstępnie nie tylko elementy obudowy, ale też serce pieca – technikę zduńską. Zamawiający zaproszony na oględziny, ma możliwość nie tylko obejrzeć "co go czeka". Wielokrotnie skraca się czas, jaki trzeba poświęcić na pobyt u klienta. Dwutygodniowe pobyty zduna w domu inwestora, nie zawsze muszą być  atrakcyjne. Ja też wole pracować u siebie. Dobrze przygotowana konstrukcja w warsztacie, pozwala uniknąć prowizorek, które zdarzają się na wielu budowach. Zdjęcia obrazują moment pasowania i klejenia kafli gabarytowych na stole warsztatowym i wstępnie zestawioną obudowę

    .

    Dlaczego kafle, dlaczego szamot? W przypadku tych pierwszych, tłumaczenie chyba można sobie darować. Oczywiście chętnie odpowiem na pytania, jeśli takie pojawią się w komentarzach…Szamot wybrałem, bo to historycznie sprawdzony materiał zduński. Wypalanie w temperaturze ponad 1300 stopni Celsjusza, eliminuje wątpliwość co do jakości składu chemicznego wyrobu. Moim zdaniem, nie zawsze jest to tak oczywiste w przypadku wszelkiej maści tak zwanych betonów ogniotrwałych. Brak wypalania w wysokiej temperaturze rodzi nie tylko problemy z wodą chemicznie zawartą w mieszankach (problem eliminuje wygrzewanie w temperaturach 600 – 700 stopni). Producenci z rzadka dzielą się informacjami o składzie chemicznym mieszanek używanych do produkcji. Rozmowa z dostawcami tych mieszanek w naszym kraju, budzi zwykle uśmiech na twarzy. Sporo kruszyw pochodzi z odzysku. Może to być ceramika używana do wykładania pieców przemysłowych w hutach szkła, metali i innych podobnych zastosowaniach. Niestety niekiedy niebezpiecznych, jeśli użyjemy ich do budowy konstrukcji mających kontakt z powietrzem wdychanym przez człowieka. 

    Jest jeszcze kilka materiałów z którymi eksperymentowałem lub których używałem "w ciemno" bo wiedziałem że dobre (np steatyt, blacha), ale jeśli pozostaniemy przy kaflach i szamocie, niespodzianek być nie powinno.

.

.

KOMINEK OTWARTY

.

    Kolejny kominek otwarty cieszy mieszkańców klimatycznego domu. Płytki wokół paleniska to artystyczna robota. Mało takich budowli pojawia się w ostatnim czasie. Majstrów żyjących, co nie spartaczą roboty już mało. Młodych do nauki ciężkiego fachu nie ciągnie…Ale czy to jedyna przyczyna? Z pewnością nie jest to pomysł dla ludzi, którzy w życiu kierują się wyłącznie racjonalnymi przesłankami, wygodą czy chęcią zaoszczędzenia  energii cieplnej. W dzisiejszych czasach to raczej oznaka luksusu. Ktoś kto się decyduje na kominek otwarty w dobie orbitalnych lotów załogowych, z pewnością nie oczekuje od niego efektów grzewczych. Bezpośredni kontakt z ogniem, nie zakłócony przegrodą ze szkła, to duża frajda. Niesamowite  wrażenia audiowizualne, których nie zastąpi wkład kominkowy czy piecyk wolno stojący….


 

Obramowanie kominka z kafli, przygotowała kaflarnia z Krakowa – KAFEL ART

 

.

Budowa pieca glinianego do pizzy i chleba

.

    Latem tego roku, zorganizowaliśmy chyba ciekawe warsztaty. Zaproszony z Włoch zdun, poprowadził budowę pieca, zgodnie z tradycją mającą na Półwyspie Apenińskim grubo ponad 2000 lat. Andrea Magnolini zajmuje się budową pieców, wikliniarstwem, prowadzi warsztaty podczas których uczy starego rzemiosła.

     Przypominam – klikanie na zdjęcie powiększa je… 🙂

 

     Andrea podczas rozpalania swojego pieca w domu pod Bolonią.

    Włochy kojarzą się ze słońcem i ciepłem. W górskich rejonach gdzie znajduje się dom Andrei, bywa jednak zimno. Zresztą zobaczcie sami…Zdjęcie zrobiłem podczas pobytu w Italii, gdy pojechałem zaprosić zduna do Polski.

    Warsztaty odbyły się w Zdunach. Tam w starej kaflarni, ma swoją siedzibę Cech Zdunów Polskich, który razem z moją szkołą kominkową zorganizował warsztaty.

    Andrea buduje różnymi metodami. Tym razem wybrał konstrukcję z wikliny, która stabilizuje ściany z gliny i słomy.

 

    Glina została przygotowana bardzo tradycyjną metodą!

    Sklepienie wejścia do pieca w trakcie modelowania.

    Pierwszy ogień…

    Druga warstwa zawiera dużo więcej słomy. To warstwa izolacyjna pieca.

    Przygotowanie drzwi pieca.

     Na koniec trochę teorii

     Warsztaty przypieczętowało wydanie książki Andrei Magnoliniego. Dzień wcześniej odebraliśmy z drukarni jeszcze ciepłą. To bardzo interesujący i przydatny poradnik jak samemu zbudować piec. Dzięki wysiłkom wydawnictwa Info Studio, zdążyliśmy na czas z tłumaczeniem, korektą i drukiem. Książka dostępna jest w kiosku internetowym Świata Kominków.

Chemiczne zapachy…

Ostatnio dyskutowaliśmy na forum budowlanym, dlaczego czuć chemiczny zapach podczas palenia w kominku? Postanowiłem uwagi które tam poczyniłem, utrwalić tutaj, bo mogą się komuś przydać…

                                                (pierwsze palenie w kominku)

 

Wszystkich kominków w których montujemy wkłady kominkowe, lub paleniska piecowe wykonane z jakiegoś metalu, dotyczy ten sam problem. Podobnie jest z piecykami wolno stojącymi (kozami). Elementy stalowe lub żeliwne są malowane. Zwykle czarną farbą. Ta farba utrwala się pod wpływem wysokiej temperatury. Należy przekroczyć pewną granicę normalnej eksploatacji (kilkuset stopni). Jeśli tego nie zrobimy, paląc z równomierną stałą intensywnością, proces utrwalania się farby i emitowania chemicznych, szkodliwych substancji będzie trwał bardzo długo, albo w nieskończoność. Jakiekolwiek zwiększenie intensywności palenia (podniesienie temperatury urządzenia) nawet po 2-3 latach użytkowania, uruchamia chemię, która jeszcze nie została odparowana. Czasem problemem jest konstrukcja wkładu, w którym dolne partie nagrzewają się słabiej. Dobre ceramiczne piecokominki, praktycznie pozbawione są tego zjawiska. Większość ludzi funduje sobie jednak zwykłe kominki (tanie lub drogie), i wówczas należy postępować jak niżej.

 

                            (palenisko w "płaszczyku" stalowym – malowane farbą żaroodporną)

 

 

Wkłady lub paleniska metalowe najlepiej wypalić. Szczególnie żeliwne. Te tańsze, oprócz farby, mają dużo uszczelniacza (tzw mastyki ogniotrwałej). Uszczelnia ona elementy żeliwne z których składa się urządzenie. To czarne mazidło (nazywane niekiedy niesłusznie silikonem) utwardza się i neutralizuje chemicznie po całkowitym wyschnięciu. Tylko to nie może być palenie normalne, szczególnie takie wiosenne. Trzeba parę razy dać czadu suchym, rozdrobnionym drewnem. Tak, że się przestraszysz tego ognia. Mam nadzieję, że masz wszystko dobrze skonstruowane, bo to niebezpieczne przy kominkach kleconych przez majsterkowiczów. Szczególnie ważny jest komin. Jeśli systemowy ceramiczny, wypalanie wkładu powinno się odbyć przed jego montażem na zewnątrz budynku. Z niektórych kominków (wkładów) leci czarny dym przez kratki przy pierwszym paleniu…..Niekiedy montujemy kominki w domach, w których służą one za jedyne źródło ciepła. Stanowią one jedyne źródło ciepła również w trakcie montażu. Takie wkłady wypalamy wówczas w firmie intensywnie – przed przystąpieniem do prac, by nie wdychać paskudnej chemii podczas pracy przy budowy kominka. Chyba, że to piecokominek…Te budujemy używając wypalanego szamotu, klejów zduńskich z atestem  lub gliny, obojętnych chemicznie w kontakcie z ogniem. Piecokominki z betonów, zwykle niewypalanych, tylko suszonych, też capią jakiś czas…Większość z nich produkuje się z materiałów owianych mgiełką tajemnicy zawodowej…Kruszywo z recyklingu oczywiście nadaje się do powtórnego użycia, ale bez wypalania, nie zawsze może zostać użyte do budowy pieca czy kominka. Kruszywo pochodzące z materiałów, które wcześniej służyło jako okładziny pieca przy wytopie toksycznych materiałów może być bardzo niebezpieczne.

                            (piecokomiek szamotowo kaflowy budowany z użyciem klejów zduńskich i gliny)

NASI ZA GRANICĄ….

.   

Zaczynamy działać w kierunku zorganizowania MISTRZOSTW POLSKI W PIECZENIU PIZZY W PIECACH OPALANYCH DREWNEM. W ramach POGRANICZA KULTUR w Zdunach, w lipcu. Na razie Mistrz Marcin ma drobną sprawę w Bukareszcie… 🙂

 

……………………………………………………………………….(Klikanie powiększa obraz)

Marcin jedne zawody w Bukareszcie już wygrał….trzymajcie kciuki! 🙂

x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x

18 marca 2018

Są wyniki! Marcin ponownie wrócił z Bukaresztu "z tarczą"! Tym razem zdobył dwa srebrne medale! W kategoriach pizza klasyczna i pizza deserowa.

 

GRATULACJE!

 

.

 

.