KAFLE, KAFLE, JESZCZE RAZ KAFLE… – szkolenie.

.

 

Metody budowy pieca z kafli w sposób tradycyjny i nowoczesny….taki temat będzie dominował w ciągu dwóch  dni szkolenia.

Przez ostatnie 30 lat, rozwinęła się gałąź zduństwa, zwana zduństwem nowoczesnym. Zapraszam na szkolenie, które w większości będzie poświęcone technikom kaflowym. Starym i nowym. Będzie między innymi o tym jak budować i rozbierać piece w technologii nowoczesnej, jak nie niszczyć kafli, stosując kleje i inne materiały trwale wiążące. Będzie coś dla zaczynających przygodę z kaflami i coś dla wtajemniczonych.

Inne propozycje tematów:

-Obróbka kafli metodą tradycyjną.

-Obróbka kafli metodami współczesnymi.

-Projektowanie konstrukcji kaflowych.

-Zamawianie kafli.

-Jak ukryć różnice w wymiarach kafli?

-Prawidłowe dostawienie pieca kaflowego do ściany.

-Obudowa paleniska narożnego  z kafli – jak wykonać nadproże?

-Czy kafle wylewane nadają się do pieca budowanego tradycyjnie?

-Wpadki kaflowe

Pewnie jeszcze coś…:-)

 

"Zdun – szósty zmysł"

W szkoleniu weźmie udział  Tomasz Dyba. Tomek  to min. Marketing Manager Samsung Poland.  Zgodził się pomóc nam odnaleźć szósty zmysł naszej pracy…."Jesteś zdunem, to wyjątkowe i unikalne. Jesteś zdunem, mistrzem gliny i szamotu, ognia i dymu. Codziennie tworzysz sztukę użytkową sycącą pięć zmysłów. Jak zmienić zaspakajanie zmysłów w dar bycia artystą biznesu? Jak zarabiać duże i uczciwe pieniądze w tak unikalnym zawodzie? Jak być mistrzem tajemnic, przekazywanych następnym pokoleniom? Jak mieć grono stałych klientów?"   Między innymi na te pytania odpowiemy w trakcie warsztatu…

Na szkoleniu w mojej szkole nie może zabraknąć kilku uwag na temat bezpieczeństwa. To ciągle niedoceniane zagadnienie, ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo naszych klientów. Czasem to problem życia. Dlatego poświęcimy godzinę lekcyjną zagadnieniom podłączania do komina, ich budowy i wymagań p.poż. Między innymi ten temat poprowadzę osobiście.

 

TERMIN to 14-15 października 2016.  MIEJSCE – Łaziska k/Wągrowca. 

 

WARUNKI UCZESTNICTWA  przedstawię wkrótce.

 

.

Trochę muzealnie…

.

     Zjechały nowe eksponaty. Z Norwegii przyjechała kuchnia żeliwna i akcesoria do wypieku wafli. Kuchnia, w odróżnieniu od wcześniej prezentowanych kuchni szwedzkich,  posiada obieg krótki i długi (do regulacji służy stosowna wajcha, pokazana na zdjęciach). Płyta kuchni  zabezpieczona przed pękaniem.

Wafelnica "Jotul"…

Muzeum wzbogaciło się przy okazji w ciekawy osprzęt kuchenny, służący do wypieku cienkich ciasteczek.

W całej  kolekcji, równie ciekawy egzemplarz stanowi urządzenie do wypieku gofrów, które przystosowano do wkładania bezpośrednio w ogień. To najstarszy egzemplarz tego zbioru….

Dwie obrotowe "maszynki" do gofrów, z przepisem na ciasto. Tak zapisanego przepisu, nigdy nie zapomnimy!

REKONSTRUKCJA PIECA VELTEŃSKIEGO

.

 

      Czas na obszerną relację fotograficzną rekonstrukcji zabytkowego pieca. Piec powstał w jednej z wielu fabryk miasteczka leżącego na północy Berlina. W Velten 100 lat temu czynnych było ponad 40 kaflarni, produkujących piece w ilości 100.000 szt rocznie!  Kafle z Velten cechowała doskonała jakość i forma. Nad kształtem wyrobów czuwali najlepsi architekci.  Odnowienie pieca zbiegło się z remontem dworku w Łubowiczkach, w którym stał.

Piec nie wyglądał najgorzej

Na kaflu ozdobnym było kilka warstw farby. W niektórych miejsca nawet centymetr złotolu!

Jak zwykle w takich wypadkach, prawdziwy stan pieca ocenić można właściwie, przystępując do jego rozbiórki…

Wnętrze pieca natomiast, przedstawiało odmienny obraz. Solidne kanały w dobrym stanie.

Odbudowa i rekonstrukcja poszła w dwóch kierunkach. Jeden to przygotowanie miejsca pod piec i wyznaczenie nowego zadania. Drugi, to przewiezienie kafli do warsztatu w Łaziskach, czyszczenie, naprawa i przygotowanie do budowy. Piec dostał zadanie ogrzewania większej powierzchni niż to było do tej pory. Podjęto więc decyzję odbudowy w taki sposób, by piec grzał jednocześnie podczerwienią i konwekcją. Na zdjęciu przygotowania  rozprowadzenia ciepła do sąsiednich pomieszczeń.

Tyle zostało ze starego pieca…

Wstępne przymiarki po wyczyszczeniu. Sporo sklejania, uzupełniania ubytków….

Budując piec od nowa, wykorzystaliśmy  stare kafle bez szkliwa i ozdobne drzwi ażurowe.  Kafle wypełniające szkliwione, są nowe. "Silnik" piecokominka stanowi palenisko i masa akumulacyjna z szamotowych kształtek klasy AS.

Miejsca w których pojawiły się stare, bardzo osłabione  kafle, zabezpieczyliśmy termicznie…

Kilka ujęć z postępu prac na budowie

No i nadszedł moment najważniejszy. Można tchnąć drugie życie w staruszka…Pierwszy ogień, pierwsze próby…

Po lewej stronie drzwi, na ścianie, umieszczony został sterownik. Na zdjęciach poniżej, sposób doprowadzenia powietrza i miejsce ulokowania przepustnicy automatu do palenia.

Wszystko działa jak należy, można przystąpić do zdobienia kafli biskwitowych. Zadania tego podjęli się plastycy z Głubczyna, Jola i Tadziu(na fotce) Małeccy.

PAŁAC W ROGALINIE

.

.    

     W podstawówce jeździ się na wycieczki. Później czasem też, ale te szkolne rozbudzały naszą wyobraźnię i pozwalały poznać kraj. W naszych stronach "jazda obowiązkowa" to Kórnik  i Rogalin. Rogalin odwiedziłem niedawno, służbowo…Ale o tym za chwilę. Teraz chciałbym zachęcić do odwiedzin pałacu, w którym właśnie zakończył się długi i gruntowny remont. W pałacu odnowiono wszystko! Skala remontu niebanalna…chyba największy remont muzeum w Polsce.

(klikając na fotki, powiększysz je….)

Sam pałac to oczywiście nie wszystko. Otaczający go park kryje sporo ciekawostek.

No i oczywiście słynne dęby…

Moje odwiedziny turystyczne w Rogalinie, poprzedziły wizyty służbowe. O nich chciałbym teraz opowiedzieć, bo to historia ze zduństwem związana. Remont muzeum nie mógł się bowiem obyć bez tego akcentu. Pałac posiadał spory zbiór pieców.  Oto dwa z nich:

Przy okazji remontu, kolekcja ta wzbogaciła się o kilkanaście nowych obiektów. Pokażę dwa. Jeden znajduje się w niesamowitym miejscu. to trzeba koniecznie zobaczyć. Biblioteka robi niesamowite wrażenie, a piec który tam stoi jest ogromny.

Piec jest nowy, odtworzony na podstawie zachowanych dokumentów. Drzwiczki tego pieca zaś,  są autentyczne, stare. Pochodzą z mojej kolekcji. Kolekcja  jest zaczątkiem tworzonego muzeum pieców.

 

Moją opowieść ograniczę do jeszcze jednego pieca. Tak by nie psuć frajdy tym, którzy woleliby odkryć na nowo Rogalin osobiście. Stoję przy kopii  pieca, którego oryginał znajduje się w Pałacu Biskupim we Fromborku. Piec tamten został rozebrany i po renowacji postawiony ponownie. Zdobi tamtejsze wnętrza, błyszcząc blaskiem jak nowy. W trakcie renowacji kafli w kaflarni Kafel Kar,  powstały formy. Z form tych odlano nowy komplet kafli. Dalsza fotorelacja dotyczy  powstawania tego pieca w warsztacie i jego budowy w Rogalinie.

Bryła pieca powstawała w warsztacie w Łaziskach. Kolejne elementy w formie paneli, skleiliśmy na stołach.

Piec wstępnie zestawiliśmy i po akceptacji wykonania, przewieźliśmy do miejsca przeznaczenia…

Piec stoi na piętrze. Tam też go wnieśliśmy i ustawiliśmy. W trakcie zwiedzania, piec jest ostatnim obiektem na który trafiamy. Przewodnik w tym miejscu zaznacza, że Rogalin, zawsze był miejscem szczególnym. Szczególnym między innymi za sprawa szacunku dla polskiego rzemiosła. Tak było gdy mieszkali w nim Raczyńscy, tak jest i obecnie…

BIAŁASEK

.

     Zapraszam do obejrzenia  fotorelacji z budowy białego pieca kaflowego z kafli pochodzących z Hryniewicz pod Białymstokiem. Projektując wizję pieca, początkowo bazowałem na kaflach Ogarki, a jego kształt miał być typowy. Taki jak zielonego pieca secesyjnego.

Ostatecznie nawet kafle ogarki nie wytrwały na placu boju…Wybrane zostały kafle o tych samych wymiarach, lecz gładkie. Jedyną ozdobą, jaką zostawiliśmy, jest element ozdobny na środku górnej skrzyni pieca i wywiewki. Projekt wygląda tak:

Piec budujemy najpierw w Łaziskach. Po zestawieniu i autoryzacji (oględzinach) klienta, piec jest rozbierany i przewożony do miejsca montażu. To dobry moment, by jeszcze coś poprawić, wymienić, dodać…

 

Przystępujemy do montażu. Piec jest jednym z ostatnich elementów na budowie. Najchętniej montujemy go przed finalnym malowaniem. Ponieważ drewniane podłogi są już gotowe, ich właściwe zabezpieczenie to ważna sprawa.

Podłączamy powietrze z zewnątrz. Palenisko pieca jest szczelne, co pozwala spalać powietrze nie pochodzące z wnętrza budynku.

konstrukcja wymiennika nad paleniskiem…

Trójnik komina systemowego, zalepiony masą tynkarską. To standard na budowach! pozostawienie w tym stanie tego miejsca, skutkuje pęknięciem trójnika po kilku pierwszych paleniach.

Jeden z kafli ażurowych, zostanie wklejony tylko fugą. Będzie elementem rewizyjnym, pozwalającym dostać się do przepustnicy powietrza w przypadku jej awarii.

Gotowe!

 

No i pierwszy rozruch pieca. Przekazanie najważniejszych informacji z zakresu eksploatacji pieca, wspólne palenie, odpowiedzi na pytania, dobre rady…

Igor Kuzniecow

.

      Człowiek tej kategorii, ma zwykle wiele twarzy, wiele osobowości i charakterów. Zwykle tyle, ilu jest chętnych, by o nim mówić. Postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze, a może coś odczarować? Mitów nie brakuje. Sam byłem autorem jednego…

      Miałem  okazję obcować z tym człowiekiem 2 tygodnie. Szkolenie które udało się zorganizować pierwszy raz w Polsce, było doskonałą okazją by poznać nie tylko jego techniczne zainteresowania.  Wspólna podróż w poprzek Polski, odwiedziny w Łaziskach…Sporo czasu by co nieco zaobserwować.  To normalny człowiek.  Igor Kuzniecow bardzo lubi grzyby. Nie pije alkoholu. W domu ma między innymi dwa koty, a w podróży, nie lubi braku telewizora w pokoju, bo wtedy musi oglądać mecze na ekranie komputera. Sam jestem fanem relacji sportowych, więc wiem co to znaczy!.

     Słowiańska dusza na pewno. Jest człowiekiem wykształconym i umiejącym to wykształcenie wykorzystać. Celowo nie piszę jakie studia skończył i w jakich instytutach pracował, bo to informacje dostępne z innych źródeł. Ogólnie – ostatnio zajmował się i zajmuje ciepłem. Trudno się dziwić takim zainteresowaniom u człowieka zza Uralu, bo zimy tam srogie. Lubi żarty, ale nie ze zduństwa. To jego ostatnia pasja, która zajmuje go bez reszty i dzięki której o nim usłyszeliśmy.

     Jest przyjacielem  zduństwa tradycyjnego, opartego na naturalnych materiałach ceramicznych i glinie. Jest przyjacielem zdunów pracujących własnymi rękami (i czasem głową). Nie jest to jednak zduństwo tradycyjne takie, jakie kojarzy się z podziałem zduństwa w Polsce. Jego projekty i opatentowane pomysły, są nowatorskie i nowocześniejsze od zalewającej nas fali tak zwanego "zduństwa nowoczesnego", polegającego na montażu certyfikowanych gotowców. Przy czym certyfikacja, pod pozorem bezpieczeństwa obywateli,  ma za zadanie wyeliminować zduna prawdziwego. Zduna który myśli przy pracy i buduje prawdziwy piec. Takiego pieca nie da się sklecić z materiałów dostarczanych przez monopolistów. Często też bywa, że posiadanie certyfikatu nie idzie w parze z jakością….

     Technologia Kuzniecowa, zarówno pod względem czystości spalania, jak i możliwości konstrukcji pieców, bije na łeb wyobrażenia o zawodzie zduna. Obserwacja przez lata zachowań gazów wytwarzanych  podczas palenia drewna, doprowadziła do powstania teorii swobodnego ruch gazów. Teoria ta i dalsze  obserwacje,  wykorzystywane są podczas budowy pieca. Wiedza ta  pozwala  budować potężne obiekty, kilka razy większe od konstrukcji kanałowych, mogące samodzielnie ogrzewać duże sale czy nawet kościoły.

     Moje obawy zawsze budziła właśnie owa wielkość i bezwładność urządzeń rosyjskich, przeznaczonych dla surowego klimatu panującego w tym kraju. Na szkoleniu pod Warszawą, zbudowaliśmy oczywiście wielki kaflowy piec, ale nie zabrakło też małych, pasujących do naszego klimatu rozwiązań. Pan Kuzniecow podzielił  moje obawy, że każdy najlepszy piec przestaje być przydatny w  wiosenne poranki, gdy krótkie palenie w zwykłej blaszanej kozie, załatwia problem garścią opału…

.

Na zdjęciu wyżej i poniżej, Hiszpanie w akcji…

Syn Igora, Witia Kuzniecow

Były też śpiewy, grill, ognisko i łowienie ryb…

Przystępujemy do palenia po raz pierwszy

 

Odwiedziny w Łaziskach

 

Po drodze do NORYMBERGI…, część 2

.

     Kończąc pierwszą część opowieści, doszedłem do wniosku, że połupane i poukładane przy drogach drewno, służy do palenia. Mało odkrywcze spostrzeżenie…Istotne jednak z punktu widzenia nagonki na drewno, jaką możemy zaobserwować ostatnio w Polsce, najlepiej z sugestiami zakazu palenia gdziekolwiek i w czymkolwiek …Dlatego trochę zdziwiły mnie te obrazki po drodze. Skoro u nas drewno jest aż takie "be", spodziewałem się, że w Niemczech palenie drewnem dawno odeszło do lamusa. Wyśrubowane normy czystości powietrza i moralności palaczy, powinny dawno wybić to Niemcom z głowy….

     Stosy drewna zadają kłam takim domysłom. Zaciekawiło mnie to na tyle, że zacząłem zadzierać głowę i patrzeć na kominy. Niesamowita ilość kominów z dużymi, zabezpieczonymi przed deszczem otworami. Wygląda na to, że proceder palenia w kominkach ma się tam całkiem dobrze, wręcz doskonale! 

     Wygląda też na to, że nowe domostwa również mają kominki i mieszkańcy w nich palą. Kominy stalowe to "moda" stosunkowo młoda, a średnice sugerują wyraźnie paliwo stałe…

.

     Na zakończenie zdjęcia obrazujące, w jaki sposób w górzystych okolicach Norymbergi przygotowuje się opał.  Zwykle drewno wyrabia się tam, gdzie rosło drzewo. Ciągnik z łuparką i głowicą do transportu kłód, to podstawowe wyposażenie niemieckiego drwala. Metrowej długości połupane kawałki, łatwiej układa się w stosy. Cięcie na klocki dostosowane do długości paleniska, odbywa się po wysuszeniu.

 

.

Po drodze do NORYMBERGI …., część 1

.

     Lubię tam jeździć. Nacieszyć oko brakiem bałaganu i ciekawym krajobrazem.  Lubię też zaczerpnąć spokoju, jaki wyczuwa się w mieszkańcach. Wszystko jest od pokoleń poukładane i w niezmiennym porządku. Nikt nie broni się przed nowoczesnością, ale dominują tradycyjne, utrwalone kilka pokoleń wstecz widoki.

Górzyste okolice Norymbergi, oprócz pól uprawnych, porastają  świerki i buki. W tej okolicy wydobywa się i wypala doskonałą glinę. Fabryka szamotów to cel moich wizyt w tej okolicy. Czasem coś skleję, czasem razem napalimy…

 

Jednak nie to skłoniło mnie do pisania. W czasie podróży, wzrok mój co rusz przykuwały stosy drewna. Świeżo wyrobionego i z poprzednich lat – suchego. Widok ten i rozmowy z mieszkańcami, uświadomiły mi, że drewno to służy do … palenia! 

 

 

 

Druga część wyżej.

.

Jak palić, by nie wybuchło….

.

     Eksplozja w kominku lub piecokominku, to niezmiernie rzadkie zjawisko.  Problem bierze się z nieumiejętnej obsługi urządzeń grzewczych, w tym wypadku, opalanych drewnem. Są kominki które bardziej sprzyjają takiemu zjawisku, i takie, w których doprowadzenie do wybuchu jest  bardzo trudne. Konstrukcje nieszczelne i prymitywne, z kurtyną czyszczącą szybę w postaci szczeliny w drzwiach, wydają się być mniej podatne na to zjawisko.

 

     Dzisiejszy wpis jest wynikiem dyskusji na forum muratora. Trafiła tam posiadaczka kominka, której szyba eksplodowała po kilku dniach palenia, w dopiero co zainstalowanym kominku. Szyba nie tania, narożna, z giętego szkła. Pieniądze jednak w tej sytuacji, schodzą na plan dalszy, bo wybuch grozi kalectwem.

 

     Zacznijmy od cytatu z forum. [[ Bardzo, bardzo dziękuję za zaangażowanie i "wytłumaczenie jak krowie na rowie". Tego właśnie potrzebowaliśmy w dniu montażu wkładu. Instruktarz wówczas polegał na tym, że mój mąż dokonywał pierwszego rozpalenia, podczas gdy sprzedawca wypisywał fakturę i zbierał swoje "zabawki" po podłączeniu wkładu. Pali się? Pali. No to powodzenia i do widzenia. Taki mieliśmy instruktarz...]]

 

     Dlaczego tak się stało? Są dwie podstawowe przyczyny. Jedna to natura drewna, co spróbuję nieco przybliżyć. Druga,  to brak odpowiedzialności wielu sprzedawców. To temat przydługi i na razie trudny do rozwiązania. Napiszę jak uniknąć podobnych zjawisk w kominku, wynikających z natury drewna. Ze podejrzanymi handlarzami i monterami, musicie sobie (na razie) sami radzić…

 

     Drewno to paliwo stałe, które w większości spala się jako gaz. Gaz drzewny powstaje pod wpływem podwyższonej temperatury. Nie zawsze temu procesowi towarzyszą płomienie. Gaz, jak to gaz. Ma skłonności wybuchowe. Nie ma raczej problemu przy rozpalaniu. Błędy w tej fazie palenia, skutkują zgaśnięciem ognia a nie wybuchem, gdyż ani opał, ani palenisko nie są rozgrzane. Trzeba uważać przy dokładaniu kolejnych porcji, szczególnie w nowoczesnych, szczelnych urządzeniach grzewczych. Żar to doskonały podgrzewacz drewna, które w takich warunkach szybko gazuje. Kominek jest już dobrze rozgrzany, co sprzyja procesowi gazowania. Zamknięte drzwi i zasypany nową porcją drewna żar (w tym ruszt – jeśli jest), powodują gromadzenie coraz większych ilości szybko powstającego gazu, którego zapłon może nastąpić wybuchowo.

 

     Jest wiele sposobów palenia. Jest też bez liku sposobów dokładania kolejnych porcji. Ważne, by każdy z nich polegał na inicjacji płomienia. Nic nie ryzykujemy, jeśli pozostawimy kominek z palącym się, chwilę wcześniej dołożonym drewnem. Dokładając kolejną porcje drewna, nie zamykajcie drzwi całkowicie, dopóki drewno nie zacznie płonąć. Po zamknięciu drzwi, kontrolujcie przez chwile palenisko, by stwierdzić, że ogień był na tyle silny by się utrzymać. Jeśli szpara w uchylonych drzwiach rozgrzanego kominka jest przyczyną dymienia, jest to świadectwem nieprawidłowego podłączenia do komina lub problemów z ciągiem kominowym. To zjawiska do natychmiastowego wyeliminowania.

 

     Gdy żaru jest dużo, płomień inicjuje się od niego łatwo. Problematyczna staje się mała kupka żaru, przyduszona nową porcją drewna. Tak bywa, gdy dokładamy zbyt późno. Wówczas trzeba postępować podobnie jak podczas rozpalania pierwszy raz. Najpierw podpałka, drobne drewienka i po ich dobrym rozpaleniu, grubsze kawałki. Dobrze wysuszone, mogą być nawet spore…Polecam też w takich sytuacjach podpalanie od góry  nowej porcji drewna. To, że za chwile zajmie się od dołu, w niczym nie przeszkadza.

 

     Jeśli komuś brakuje czasu na opisane wyżej zabiegi, a poświęcenie tym czynnościom należytej uwagi, wydaje się być zajęciem niegodnym współczesnego homo sapiens, proponuje zapomnieć o kominku.

.

HOLZLI…

.

"Holzli", to niemiecki piecyk na drewno. Prosty w budowie, prosty w konstrukcji…Jego główną zaletę – czystość spalania, postanowiłem pokazać szerszemu gronu odbiorców. W relacji fotograficznej, z kilkoma komentarzami.

.

Piecyk powstaje w wersji mobilnej, dlatego otrzymał "rusztowanie" z kątowników stalowych….

Pierwsze palenia w nowym piecyku.  Niewielką ilością drewna.

Chyba tak strasznie nie dymi, skoro poczciwy kocur nie zwiewa gdzie pieprz rośnie! :)

 

Poniżej: druga porcja opału. Palimy od góry!

Powyżej: dopalone czysto resztki drewna. Poniżej: Zgodnie z instrukcją obsługi – załadunek 6 kg drewna. Podpałka na górze stosu…

Kolejne dwa zdjęcia pokazują czystość spalania, jeśli drewno jest suche, a palacz przeszkolony!