Archiwum Maj 2016

Igor Kuzniecow

.

      Człowiek tej kategorii, ma zwykle wiele twarzy, wiele osobowości i charakterów. Zwykle tyle, ilu jest chętnych, by o nim mówić. Postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze, a może coś odczarować? Mitów nie brakuje. Sam byłem autorem jednego…

      Miałem  okazję obcować z tym człowiekiem 2 tygodnie. Szkolenie które udało się zorganizować pierwszy raz w Polsce, było doskonałą okazją by poznać nie tylko jego techniczne zainteresowania.  Wspólna podróż w poprzek Polski, odwiedziny w Łaziskach…Sporo czasu by co nieco zaobserwować.  To normalny człowiek.  Igor Kuzniecow bardzo lubi grzyby. Nie pije alkoholu. W domu ma między innymi dwa koty, a w podróży, nie lubi braku telewizora w pokoju, bo wtedy musi oglądać mecze na ekranie komputera. Sam jestem fanem relacji sportowych, więc wiem co to znaczy!.

     Słowiańska dusza na pewno. Jest człowiekiem wykształconym i umiejącym to wykształcenie wykorzystać. Celowo nie piszę jakie studia skończył i w jakich instytutach pracował, bo to informacje dostępne z innych źródeł. Ogólnie – ostatnio zajmował się i zajmuje ciepłem. Trudno się dziwić takim zainteresowaniom u człowieka zza Uralu, bo zimy tam srogie. Lubi żarty, ale nie ze zduństwa. To jego ostatnia pasja, która zajmuje go bez reszty i dzięki której o nim usłyszeliśmy.

     Jest przyjacielem  zduństwa tradycyjnego, opartego na naturalnych materiałach ceramicznych i glinie. Jest przyjacielem zdunów pracujących własnymi rękami (i czasem głową). Nie jest to jednak zduństwo tradycyjne takie, jakie kojarzy się z podziałem zduństwa w Polsce. Jego projekty i opatentowane pomysły, są nowatorskie i nowocześniejsze od zalewającej nas fali tak zwanego "zduństwa nowoczesnego", polegającego na montażu certyfikowanych gotowców. Przy czym certyfikacja, pod pozorem bezpieczeństwa obywateli,  ma za zadanie wyeliminować zduna prawdziwego. Zduna który myśli przy pracy i buduje prawdziwy piec. Takiego pieca nie da się sklecić z materiałów dostarczanych przez monopolistów. Często też bywa, że posiadanie certyfikatu nie idzie w parze z jakością….

     Technologia Kuzniecowa, zarówno pod względem czystości spalania, jak i możliwości konstrukcji pieców, bije na łeb wyobrażenia o zawodzie zduna. Obserwacja przez lata zachowań gazów wytwarzanych  podczas palenia drewna, doprowadziła do powstania teorii swobodnego ruch gazów. Teoria ta i dalsze  obserwacje,  wykorzystywane są podczas budowy pieca. Wiedza ta  pozwala  budować potężne obiekty, kilka razy większe od konstrukcji kanałowych, mogące samodzielnie ogrzewać duże sale czy nawet kościoły.

     Moje obawy zawsze budziła właśnie owa wielkość i bezwładność urządzeń rosyjskich, przeznaczonych dla surowego klimatu panującego w tym kraju. Na szkoleniu pod Warszawą, zbudowaliśmy oczywiście wielki kaflowy piec, ale nie zabrakło też małych, pasujących do naszego klimatu rozwiązań. Pan Kuzniecow podzielił  moje obawy, że każdy najlepszy piec przestaje być przydatny w  wiosenne poranki, gdy krótkie palenie w zwykłej blaszanej kozie, załatwia problem garścią opału…

.

Na zdjęciu wyżej i poniżej, Hiszpanie w akcji…

Syn Igora, Witia Kuzniecow

Były też śpiewy, grill, ognisko i łowienie ryb…

Przystępujemy do palenia po raz pierwszy

 

Odwiedziny w Łaziskach

 

Po drodze do NORYMBERGI…, część 2

.

     Kończąc pierwszą część opowieści, doszedłem do wniosku, że połupane i poukładane przy drogach drewno, służy do palenia. Mało odkrywcze spostrzeżenie…Istotne jednak z punktu widzenia nagonki na drewno, jaką możemy zaobserwować ostatnio w Polsce, najlepiej z sugestiami zakazu palenia gdziekolwiek i w czymkolwiek …Dlatego trochę zdziwiły mnie te obrazki po drodze. Skoro u nas drewno jest aż takie "be", spodziewałem się, że w Niemczech palenie drewnem dawno odeszło do lamusa. Wyśrubowane normy czystości powietrza i moralności palaczy, powinny dawno wybić to Niemcom z głowy….

     Stosy drewna zadają kłam takim domysłom. Zaciekawiło mnie to na tyle, że zacząłem zadzierać głowę i patrzeć na kominy. Niesamowita ilość kominów z dużymi, zabezpieczonymi przed deszczem otworami. Wygląda na to, że proceder palenia w kominkach ma się tam całkiem dobrze, wręcz doskonale! 

     Wygląda też na to, że nowe domostwa również mają kominki i mieszkańcy w nich palą. Kominy stalowe to "moda" stosunkowo młoda, a średnice sugerują wyraźnie paliwo stałe…

.

     Na zakończenie zdjęcia obrazujące, w jaki sposób w górzystych okolicach Norymbergi przygotowuje się opał.  Zwykle drewno wyrabia się tam, gdzie rosło drzewo. Ciągnik z łuparką i głowicą do transportu kłód, to podstawowe wyposażenie niemieckiego drwala. Metrowej długości połupane kawałki, łatwiej układa się w stosy. Cięcie na klocki dostosowane do długości paleniska, odbywa się po wysuszeniu.

 

.

Po drodze do NORYMBERGI …., część 1

.

     Lubię tam jeździć. Nacieszyć oko brakiem bałaganu i ciekawym krajobrazem.  Lubię też zaczerpnąć spokoju, jaki wyczuwa się w mieszkańcach. Wszystko jest od pokoleń poukładane i w niezmiennym porządku. Nikt nie broni się przed nowoczesnością, ale dominują tradycyjne, utrwalone kilka pokoleń wstecz widoki.

Górzyste okolice Norymbergi, oprócz pól uprawnych, porastają  świerki i buki. W tej okolicy wydobywa się i wypala doskonałą glinę. Fabryka szamotów to cel moich wizyt w tej okolicy. Czasem coś skleję, czasem razem napalimy…

 

Jednak nie to skłoniło mnie do pisania. W czasie podróży, wzrok mój co rusz przykuwały stosy drewna. Świeżo wyrobionego i z poprzednich lat – suchego. Widok ten i rozmowy z mieszkańcami, uświadomiły mi, że drewno to służy do … palenia! 

 

 

 

Druga część wyżej :

.

Jak palić, by nie wybuchło….

.

     Eksplozja w kominku lub piecokominku, to niezmiernie rzadkie zjawisko.  Problem bierze się z nieumiejętnej obsługi urządzeń grzewczych, w tym wypadku, opalanych drewnem. Są kominki które bardziej sprzyjają takiemu zjawisku, i takie, w których doprowadzenie do wybuchu jest  bardzo trudne. Konstrukcje nieszczelne i prymitywne, z kurtyną czyszczącą szybę w postaci szczeliny w drzwiach, wydają się być mniej podatne na to zjawisko.

 

     Dzisiejszy wpis jest wynikiem dyskusji na forum muratora. Trafiła tam posiadaczka kominka, której szyba eksplodowała po kilku dniach palenia, w dopiero co zainstalowanym kominku. Szyba nie tania, narożna, z giętego szkła. Pieniądze jednak w tej sytuacji, schodzą na plan dalszy, bo wybuch grozi kalectwem.

 

     Zacznijmy od cytatu z forum. [[ Bardzo, bardzo dziękuję za zaangażowanie i "wytłumaczenie jak krowie na rowie". Tego właśnie potrzebowaliśmy w dniu montażu wkładu. Instruktarz wówczas polegał na tym, że mój mąż dokonywał pierwszego rozpalenia, podczas gdy sprzedawca wypisywał fakturę i zbierał swoje "zabawki" po podłączeniu wkładu. Pali się? Pali. No to powodzenia i do widzenia. Taki mieliśmy instruktarz...]]

 

     Dlaczego tak się stało? Są dwie podstawowe przyczyny. Jedna to natura drewna, co spróbuję nieco przybliżyć. Druga,  to brak odpowiedzialności wielu sprzedawców. To temat przydługi i na razie trudny do rozwiązania. Napiszę jak uniknąć podobnych zjawisk w kominku, wynikających z natury drewna. Ze podejrzanymi handlarzami i monterami, musicie sobie (na razie) sami radzić…

 

     Drewno to paliwo stałe, które w większości spala się jako gaz. Gaz drzewny powstaje pod wpływem podwyższonej temperatury. Nie zawsze temu procesowi towarzyszą płomienie. Gaz, jak to gaz. Ma skłonności wybuchowe. Nie ma raczej problemu przy rozpalaniu. Błędy w tej fazie palenia, skutkują zgaśnięciem ognia a nie wybuchem, gdyż ani opał, ani palenisko nie są rozgrzane. Trzeba uważać przy dokładaniu kolejnych porcji, szczególnie w nowoczesnych, szczelnych urządzeniach grzewczych. Żar to doskonały podgrzewacz drewna, które w takich warunkach szybko gazuje. Kominek jest już dobrze rozgrzany, co sprzyja procesowi gazowania. Zamknięte drzwi i zasypany nową porcją drewna żar (w tym ruszt – jeśli jest), powodują gromadzenie coraz większych ilości szybko powstającego gazu, którego zapłon może nastąpić wybuchowo.

 

     Jest wiele sposobów palenia. Jest też bez liku sposobów dokładania kolejnych porcji. Ważne, by każdy z nich polegał na inicjacji płomienia. Nic nie ryzykujemy, jeśli pozostawimy kominek z palącym się, chwilę wcześniej dołożonym drewnem. Dokładając kolejną porcje drewna, nie zamykajcie drzwi całkowicie, dopóki drewno nie zacznie płonąć. Po zamknięciu drzwi, kontrolujcie przez chwile palenisko, by stwierdzić, że ogień był na tyle silny by się utrzymać. Jeśli szpara w uchylonych drzwiach rozgrzanego kominka jest przyczyną dymienia, jest to świadectwem nieprawidłowego podłączenia do komina lub problemów z ciągiem kominowym. To zjawiska do natychmiastowego wyeliminowania.

 

     Gdy żaru jest dużo, płomień inicjuje się od niego łatwo. Problematyczna staje się mała kupka żaru, przyduszona nową porcją drewna. Tak bywa, gdy dokładamy zbyt późno. Wówczas trzeba postępować podobnie jak podczas rozpalania pierwszy raz. Najpierw podpałka, drobne drewienka i po ich dobrym rozpaleniu, grubsze kawałki. Dobrze wysuszone, mogą być nawet spore…Polecam też w takich sytuacjach podpalanie od góry  nowej porcji drewna. To, że za chwile zajmie się od dołu, w niczym nie przeszkadza.

 

     Jeśli komuś brakuje czasu na opisane wyżej zabiegi, a poświęcenie tym czynnościom należytej uwagi, wydaje się być zajęciem niegodnym współczesnego homo sapiens, proponuje zapomnieć o kominku.

.