Archiwum Sierpień 2013

KOMIN SYSTEMOWY DO KOMINKA

.

 

Komin systemowy z wkładem ceramicznym. Kilka uwag w kontekście kominka.

    1.Wkłady ceramiczne nie lubią palenia bardzo ostrego.
    2.Nie lubią szybkiego rozgrzewania po dłuższej pauzie w paleniu.
    3.Nie lubią krótkich i sztywnych przyłączy.
    4.Są bardzo wrażliwe na montaż niezgodny z instrukcją.
    5.Są odporne na pożar sadzy tylko raz.

    1.Drewno w normalnych warunkach pali się temperaturą dochodzącą do 800-900 stopni. Producenci wkładów kominkowych mają rożne pomysły, by proces palenia tłumić (czytaj – zmniejszyć temperaturę spalania drewna). Często brak świadomości użytkownika, powoduje, że te pomysły nie działają. Może być też tak, że po jakimś czasie wkład traci parametry wymyślone przez producenta, wskutek zużycia lub awarii wkładu.

    2.Komin nie używany stygnie i chłonie wilgoć. Należy go wówczas rozgrzewać długo i cierpliwie jak namiętną kochankę.

    3.Im dłuższe przyłącze, tym więcej ciepła zostanie oddane zanim trafi do trójnika przyłączeniowego komina. Można w pewnym sensie, przy odrobinie wyobraźni, uznać za taki element przyłącza system odzysku energii ze spalin. Zarówno ceramiczny jak i stalowy. Elementem przyłącza jest też adapter kominowy. Wpychanie do trójnika na siłę adapterów, które nie niwelują rozszerzalności stali, powoduje rozsadzenie go najczęściej po pierwszym mocniejszym paleniu. Większość produkowanych w naszym kraju adapterów do kominów ceramicznych, to gadżety mające poprawić samopoczucie montażysty czy inwestora. Wykonane są ze zbyt grubej blachy i po stwardnieniu sznura uszczelniającego, rozsadzają przyłącze z szamotu.

    4.Najczęstsze błędy to zamurowywanie trójnika (zwykle przez tynkarzy) , niechlujstwo przy wkładaniu rur (pozostawianie resztek zaprawy), kombinacje na dachu (czapie kominowej) niezgodne z instrukcją. Generalnie największe przestępstwo to uniemożliwienie wkładowi z rur swobodnej "pracy" w kanale z pustaków. Można dobrze zainstalować trójnik, ale po zamurowaniu ostatniej rury na dachu, system będzie wadliwy i podatny na pękanie. Komina nie powinno się obudowywać płytami, np GK. Należy go otynkować.

    5.Pożar sadzy to temperatura (średnio ponad 1000 stopni C) która zgodnie z zaleceniami producenta, nie powinna występować w kominie. Dziwnym zbiegiem okoliczności, nagle i niespodziewanie tenże system wytrzymuje temperaturę dwukrotnie przekraczającą tą dopuszczalną z instrukcji (400 – 500). Przyczyną tego zjawiska jest sposób wykonywania testów na pożar sadzy. Testy te zostały opracowane w taki sposób, by komin ceramiczny mógł je zaliczyć. Ciekawostką jest fakt certyfikacji kominów w różny sposób. Inne sprawdziany przygotowano dla kominów ceramicznych, inne z kolei muszą przejść kominy stalowe.

    W rzeczywistości, komin systemowy z wkładem z rur szamotowych, po pożarze sadzy ma zazwyczaj spękane prawie wszystkie rury, które przed rozpadnięciem chroni otulina z wełny. Czas teoretycznej ochrony wełny jest jednak również ograniczony i przereklamowany. Poprzez szczeliny w spękanych rurach, do wełny przesącza się kondensat wymieszany z sadzą, Gromadząc się tam, czeka na swój pożar. Im starszy komin, tym szczeliny większe. Któryś z kolejnych pożarów skieruje swą energię na pustak zewnętrzny. A to raczej marne zabezpieczenie. Zwykle 6 cm keramzytu zmieszanego z betonem, pękającego już przy 250-350 stopniach C. Bywa też tak, że wełna po naprawdę solidnym pożarze sadzy, traci nie tylko swoje lepiszcze ale i strukturę. Spada wówczas w dolne partie konstrukcji w postaci sproszkowanej substancji.

    Jak widać, kominy systemowe są delikatne jak francuski piesek. Trzeba się z nimi obchodzić co najmniej tak delikatnie jak z tym zwierzakiem. Tym bardziej, że zwierzaka zazwyczaj widzimy, rur chyba nie. Trudno więc stwierdzić czy coś im dolega.

    Mając już ten system w domu, należy o nim ciągle pamiętać. Po pierwsze sprawdzić prawidłowość montażu i ewentualne błędy poprawić. Po drugie sprawdzać stan zanieczyszczeń, by nie doszło do pożaru sadzy. Raz w roku zapraszać kominiarza, który nie tylko wystawi zaświadczenie, ale faktycznie skontroluje nasze urządzenia ogniowe. Kominiarz nie powinien ograniczać się do kontroli komina, tylko całego urządzenia, składającego się oprócz komina z wkładu kominkowego, rur (elementów) przyłączeniowych do komina, izolacji przeciwpożarowej obudowy kominkowej (np w domu drewnianym).  Fragment o kominiarzu proponuję wziąć sobie do serca bez względu na system jaki w domu posiadamy. A Panowie Kominiarze nie gniewajcie się, że was gonię do roboty. Przecież o to chyba chodzi, byście tą robotę mieli!

 

  Na koniec uwaga jednego z moich kolegów (kominiarzy). Twierdzi on, że to bardzo fajne kominy. Nie przeniosą one pożaru sadzy na konstrukcję budynku. Warunkiem jest oczywiście, że to pierwszy pożar. Warto więc te pożary liczyć! Bo drugi, też pewnie wytrzyma. A to, że system po pożarze trzeba wymienić, ma być karą za brak dbałości o komin, w ktorym zgromadziła się sadza, bo go nie czyszczono…
    .