Archiwum Luty 2013

Wentylacja mechaniczna i nieszczelny wkład kominkowy

 

.

 

 

NO PROSZĘ !!!

 

       Zostałem sam na sam z blogiem prawie przez pół roku, co prawdę powiedziawszy, uśpiło mię raczej, niżeli do pisania skłaniać miało. Aż tu nagle urodzaj się zrobił w blogerce dość obfity, bez uprzedzenia, bez litości dla ócz się starzejących, co to zaległości przeczytać zmuszone, nadwyrężyć trza znacznie. Sie porobiło. Natenczas powitać więc wypada. Kolegę młodszego, Panny zmartwychwstałe i wyżeracza starego. Azali mając to z głowy (uczynione, znaczy), koncept wyłuszczę. O wentylacji dziś nawijka będzie. Ha! Wentylacji nie bele jakiej, bo mechanicznej! Wiem, wiem…Apetytu wstępem narobiłem, a tera w technicznego znów sie bawię. Cóż…ktoś musi, a talenta też trza mieć by pisać jak Jagoda, czy też parcie na historię, tak jak Maciej miewa. Historyjom to ja pewnie jeszcze może błysnę, ale w swoim czasie. Tera… do roboty.

    Wentylacja mechaniczna, najlepiej z rekuperacją, to dobrodziejstwo, które trudno przecenić. Świeże powietrze w domu, w każdym momencie, bez względu na aurę, czy porę dnia to komfort. Dla posiadacza wentylacji grawitacyjnej zaś, dyskusja z posiadaczem wentylacji mechanicznej, to dyskomfort. Nie pogadasz. Próbowałem. Zdaniem tych pierwszych powinienem się dawno udusić w moim domu bez wentylacji mechanicznej. Argument mój, że prąd mi czasem wyłączają, bom wieśniak okrutny (ha! nawet sporo za wsią, w lesie mieszkam), jakoś nie znalazł posłuchu. Fakt, że głównym adwersarzem w dyskusji owej, był mieszkaniec przydroża jakiegoś, dość ruchliwego jak mniemam. Wniosek taki wysnuwam z jego opowieści o niemożliwości otwarcia okna z powodu hałasu. Cóż, niewątpliwie miał rację. Dzięki wentylacji mechanicznej, może spać spokojniej. Ja bym chciał tylko znać skład chemiczny powietrza, które z owego hałasu pochodzi i do czerpni owej wentylacji mechanicznej przydrożnej wpada.

    O kominkach podobno być miało, więc wracam z manowców, choć wstęp się przydał. Do wentylacji mechanicznej powinien być odpowiedni kominek. Otwarty w zasadzie odpada, a taki z wkładem musi być szczelny. Tyle przepisy. Ale przepisy….hmmm… Niepokorny i przepisy?! To zgrzyta jak diabli. No to spekulujmy. Ktoś się zapomniał. Czy to wykonawca był z Kaczej Wólki, czy też inwestor nieświadom, w chałupie stoi kominek z wkładem żeliwnym nieszczelnym. Chociaż, dlaczego żeliwnym? W naszym kraju produkcja rodzima rozwija się jak muchomory za moim płotem (za wsią). Wśród tej produkcji, trafiają się takie rodzynki, które za szczelne uchodząc, króciec przyłączeniowy powietrza zewnętrznego mając, bardziej nieszczelne od durszlaka bywają. Co wtedy? Uciekać z domu?! Nie palić w kominku?! Wymienić go na lepszy? Tylko jak, skoro ostatnie dudki poszły na obudowę. Taką najprostszą, choć w planach było z 8 m2 marmuru. Wykańczanie budowy, wykończyło portfel. I tak cud, że jest kominek jaki jest, bo już miało go nie być wcale.

  No i teraz co?!! Spokojnie, bez paniki. Można użytkować kominek nieszczelny w domu z wentylacją mechaniczną, pod pewnymi warunkami.

 

1.  Wentylacja musi być wyregulowana. Tak by była zrównoważona lub w nadciśnieniu.

    To co napisałem wyżej, nie zwalnia z czujności, bo nie wiadomo kiedy brzęczydło się zepsuje, albo                    rozreguluje.

3. Nie zostawiać palącego się kominka na noc, przy włączonej wentylacji. Można zostawić kominek w fazie czerwonego żaru. Podkreślam: CZERWONEGO!

4. Najlepiej wyłączyć wentylację mechaniczną na czas palenia w kominku, rozszczelnić okna, uruchamiając w ten sposób wentylację naturalną.

5. Miałem nie pisać, ale w końcu co mi szkodzi? Napiszę… Jak poczujecie albo zobaczycie dym, otworzyć okno…wywietrzyć…Tak jak to robiły nasze babcie paląc w urządzeniach ogniowych, bo innych nie było.

6. Jeszcze raz:  nigdy nie ufajcie do końca punktowi 1.

7. Najlepiej wymieńcie wkład nieszczelny, na taki który ma tylko jeden dolot – z króćca.

 

 

Czuwaj.

 

 

 

.